Rozdział 9

Kiedy byłyśmy już przy portrecie Grubej Damy, przypomniało mi się, że już tu nie mieszkam. Teraz mam swój azyl. Ale to jest lepsze, prawda? Nie ma chłopaków, którzy co wieczór grali w Eksplodującego Durnia, nie ma dziewczyn, które swoim gadaniem o chłopakach doprowadzały do białej gorączki. Nagle poczułam pod powiekami łzy, które zaczęły mnie strasznie piec. Zaczęłam przypominać sobie wszystkie chwile spędzone w pokoju wspólnym Gryffindoru.
- Hermi, wszystko w porządku? - zapytała z przejęciem Ginny.
- Tak, jasne - odpowiedziałam szybko - D… dobranoc. - Powiedziałam zerkając ostatni raz na portret grubej damy i poszłam do swojego dormitorium na czwartym piętrze.
Kiedy tylko wypowiedziałam hasło i weszłam do salonu w moich nozdrzach pojawił się nieprzyjemny zapach alkoholu. Obejrzałam się po pomieszczeniu. W salonie nikogo nie znalazłam. Na stoliku leżały dwie puste butelki po ognistej whisky, z czego zawartość jednej z nich znajdowała się na stoliku i dywanie oraz mnóstwo papierków po słodyczach z Miodowego Królestwa. Westchnęłam tylko i jednym machnięciem różdżki usunęłam cały bałagan.
Nagle do moich uszu dotarł dziewczęcy śmiech. Spojrzałam w kierunku odgłosu. Wywodził się z mojego pokoju. Lekko zaniepokojona podeszłam do drzwi i lekko je otworzyłam wyciągając różdżkę przed siebie. W środku znajdowała się mała dziewczynka o tlenionych blond włosach. Skakała po moim łóżku i śmiała się głośno. Schowałam różdżkę i podeszłam powoli do dziewczynki. Nagle odwróciła się i spojrzała na mnie z uśmiechem dalej skacząc.
- Co ty tu lobisz? - zapytała malutka lekko sepleniąc.
- Ja? - zdziwiłam się. Jakieś dziecko jest u mnie w pokoju, bawi się i nie wie gdzie jest? Dziwne. - Aktualnie tu mieszkam.
Dziewczynka spojrzała na mnie badawczym wzrokiem po czym zaczęła się głośno śmiać.
- Cyli jesteś nową dziewcyną wujka?! - Rozpromieniła się i zaczęła znów skakać po łóżku.
- Nie, przykro mi, ale nie jestem dziewczyną żadnego “wujka”. - powiedziałam choć nawet w myślach brzmiało to dość dziwacznie. Kim jest Wujek? I kim jest to dziecko?
- Nie kłam! Wujek Draco nigdy nie daje nikomu pokoju chyba ze swoim dziewcynom! - Powiedziała mała istotka głosem znawcy, co brzmiało śmiesznie, bo mogła mieć co najwyżej sześć lat.
Czyli jej wujkiem jest Malfoy” pomyślałam. “Choć w sumie wszystko się zgadza. Te same oczy, te same włosy
- Słoneczko - Zaczęłam, aby blondynka zwróciła na mnie uwagę - Jak się nazywasz?
- Jestem Lizzy.
- Cześć Lizzy. Jestem Hermiona. Mogę Cię o coś zapytać?
- Jasne. - Powiedziała radośnie cały czas skacząc po łóżku.
- Co robisz w Hogwarcie? Nie jesteś przypadkiem troszkę za młoda, żeby tu być?
Dziewczynka przestała skakać po łóżku i spojrzała na mnie, jednak po chwili wzrok uniosła gdzieś nade mnie. Usiadła na łóżku i zaczęła cicho płakać. Byłam zdezorientowana. Gdyby ktoś teraz wszedł, przeszedłby niemały szok. Jedna z najlepszych i najgrzeczniejszych uczennic tej szkoły siedzi w pokoju z małym dzieckiem, które płacze. Do tego to dziecko jest strasznie podobne do Malfoya. Tak. Jednak dobrze, że mam osobne dormitorium.
- Lizzy, przepraszam. - Hermiona bardzo się przestraszyła, kiedy mała rozpłakała się już na dobre. - Czemu płaczesz? Coś się stało?
Nachyliłam się trochę w jej kierunku, a ona zerknęła na mnie z ukosa nadal cicho szlochając i po chwili rzuciła się na mnie mocno przytulając. Nie wiedząc oddałam uścisk. Mała płakała, a ja czekałam, aż się uspokoi. Po trzydziestu minutach dziewczynka już nie płakała. Odchyliłam się od niej, aby spojrzeć jej w twarz. Miała zamknięte oczy, a jej klatka piersiowa unosiła się równomiernie. Zasnęła. Podniosłam ją delikatnie i położyłam na łóżku przykrywając kołdrą. Cicho wyszłam z pokoju, aby nie obudzić nowo poznanej dziewczynki. Będąc już w salonie zastanawiałam się co mogło się stać. Przecież nic złego nie powiedziałam, a Lizzy zaczęła płakać. Może coś się stało w jej rodzinie? Ale jak miałaby się dowiedzieć? Pewnie jeśli wspomni to przy małej istotce, ona zacznie płakać.
Draco. Już wiedziała, dokąd ma iść. Już chciała pukać do drzwi, ale spojrzała na zegarek. Było już po dwudziestej. Niby nie tak późno, ale wolałam teraz się wchodzić. Skoro wcześniej w salonie były puste butelki po alkoholu, to Malfoy teraz pewnie śpi. Załatwię to jutro.
Teraz jednak miałam poważniejszy problem. Nie miałam gdzie spać. W salonie się nie prześpię, bo u chłopaka może ktoś być, a jak mnie zauważą, to raczej nie powstrzymają się, żeby nie zrobić mi jakiegoś kawału. W swojej sypialni nie będę spać, bo śpi tam ta mała. Zostają mi trzy wyjścia. Albo iść do Malfoya, aby zabrał dziecko ode mnie z pokoju. Albo poprosić Go o to, aby mnie przenocował. Albo iść do wieży Gryffindoru i poprosić Ginny o przenocowanie. Chyba najbardziej pasowała mi ta trzecia opcja. Weszłam do swojego pokoju po piżame i ubrania na jutro
Byłam pewna, że rudowłosa pozwoli jej spać u siebie. Jednak kiedy wyszłam ze swojego pokoju, dla pewności wysłałam do najmłodszej latorośli Weasleyów patronusa z wiadomością. Kiedy mała, srebrno-niebieska wydra zniknęła za ścianą, usiadłam na kanapie przed kominkiem. Na odpowiedź nie musiałam długo czekać. Już po paru minutach przede mną zmaterializował się patronus Ginny - koń, który przemówił do mnie głosem mojej przyjaciółki.
- Oczywiście Miona, że możesz. Jesteś u nas zawsze bardzo mile widziana. Hasło to czekoladowe koty.
Słysząc to uśmiechnęłam się. Raz, że wiedziałam, że na najmłodszą Weasley zawsze mogę liczyć, to jeszcze mieli słodkie hasło. I to dosłownie. Zabrałam wcześniej przygotowane rzeczy i wyszłam z salonu. Na dworze słońce już chowało się za górami, które otaczały cały zamek. Był dopiero początek września, więc na zewnątrz było jeszcze jasno i przyjemnie ciepło. Zatrzymałam się na chwilę i oparłam o kolumnę wchłaniając widoki. Patrzyłam jakiś czas na piękny krajobraz, który rozciągał się w zasięgu mojego wzroku, kiedy usłyszałam kroki. Wiedziałam, że nie robię nic złego, dlatego nawet nie drgnęłam. Nagle osoba, która szła korytarzem zatrzymała się i oparła o kamienny parapet obok mnie.
- Piękny widok, co nie? - powiedział męski głos, który od razu rozpoznałam.
- Tak. Cudowny. - rozmarzyłam się jeszcze bardziej przytulając się do kolumny. - Nie mogę uwierzyć, że to mój ostatni rok tutaj.
- Ja też. Wiesz, zawsze po szkole możesz zacząć pracować w tej, jak ja. - Zaśmiał się rudowłosy chłopak.
- Chciałabym - Westchnęłam - Ale to chyba raczej nie wyjdzie.
- Dlaczego? - zapytał George marszcząc brwi
- Chciałabym mieć dom, dzieci i wspaniałą rodzinę. Będąc w Hogwarcie nie będę mogła tego mieć.
- Chyba że twoja rodzina też będzie w Hogwarcie.
Dopiero teraz na niego spojrzałam. Patrzył prosto na mnie. Światło zachodzącego słońca padało na postać chłopaka, dzięki czemu jego rude włosy i brązowe oczy wydawały się lśnić tajemniczym blaskiem.
- Byłoby fajnie. Przepraszam Cię, ale idę do Wieży Gryffindoru. Dobrej nocy.
- Dobranoc. - Uśmiechnął się, a ja oddałam gest.
Odwróciłam się i skierowałam swoje kroki w kierunku swojego starego domu. Po kilku minutach wędrówki stałam przed portretem Grubej Damy.
- Podaj hasło. - Powiedziała swoim melodyjnym głosem.
- Czekoladowe koty.
Obraz odsunął się ukazując przejście w ścianie. Weszłam do środka. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Wszystko było jak przed wojną. Kiedy znalazłam się wewnątrz pomieszczenia wszystkie pary oczu skierowane zostały w moją stronę.
-H...Hej - powiedziałam uśmiechając się nieśmiało. W całym pokoju wspólnym Gryffindoru panowała cisza. Wszyscy patrzyli na mnie z szeroko otwartymi oczami.
-Hermiona! - krzyknął Harry, podszedł do mnie i przytulił. - Fajnie że przyszłaś. - powiedział uśmiechając się.
Nagle wszyscy jakby się otrząsnęli i witali mnie bardzo ciepło. Zapraszali do gry lub proponowali kremowe piwo. Wszystkim grzecznie odmawiałam i szukałam w tłumie długich, ognisto-czerwonych włosów. Nigdzie jednak nie mogłam ich dostrzec.
- Harry - zwróciłam się do mojego przyjaciela, który od razu na mnie spojrzał dając mi do zrozumienia, że słucha - Gdzie jest Gin?
- Jest w swoim pokoju. Mówiła, że jest bardzo zmęczona.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się do Wybrańca i ruszyłam w kierunku dormitoriów dziewcząt. Weszłam do swojego starego dormitorium. Od razu mój wzrok przykuł stolik na którym stało kilka butelek kremowego piwa, butelka białego wina, kieliszki i słodycze z miodowego królestwa.
- Łał, Ginny. Widzę, że się przygotowałaś - zaśmiałam się widząc młodą Weasley, która właśnie wyszła z łazienki w piżamie pomimo tak wczesnej pory.
-Będziemy razem w pokoju. Trzeba to wykorzystać.- również się zaśmiała i sięgnęła po wino, aby następnie rozlać je do kieliszków.
-Będziemy same? Gdzie jest reszta dziewczyn?
-Zostały zaproszone przez dziewczyny z Hufflepuffu na babski wieczór. Więc gdyby nie ty… Siedziałabym sama. - uśmiechnęła się szeroko i usiadła na łóżku - Więc nie raz, że jesteśmy same i mamy całe dormitorium dla siebie, to możemy nadrobić czas i pogadać, bo nie robiłyśmy tego przez całe wakacje.

Mimo że na twarzy miała uśmiech, to wiedziałam jak bardzo boli ją wspomnienie tego czasu. Żeby się nie zadręczała za długo, poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic i już po dziesięciu minutach siedziałyśmy razem pijąc, jedząc słodycze i śmiejąc się w najlepsze.Chciałyśmy iść spać, bo jutro czekał nas ciężki dzień. Mieliśmy pierwsze eliksiry ze Ślizgonami. Długo rozmawiałyśmy na ten temat, kiedy zmęczenie wygrało i odpłynęliśmy w objęcia Morfeusza.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prolog

Rozdział 12

Rozdział 15