Epilog
Wierzchem dłoni wygładzałam nieistniejące zgniecenia na sukni. Czekałam aż przyjdzie po mnie Harold, który miał mnie poprowadzić do miejsca, gdzie miałam stanąć na ślubnym kobiercu. Im dłużej czekałam, tym większy dopadał mnie stres.
Niedługo po skończeniu szkoły Draco mi się oświadczył. Jego rodzina nie miała nic przeciwko temu, aby Malfoy poślubił czarownicę, której rodzice są mugolami. Matka byłego Ślizgona nawet była szczęśliwa, że jej jedyny syn znalazł sobie porządną kobietę, która potrafi zadbać o siebie i innych. Od pamiętnego Balu Bożonarodzeniowego wszystko w naszym życiu się zmieniło. Straciłam na dobre kontakt z Harrym oraz Ronem. Mimo że Harry rozstał się z Luną niedługo po balu, nie chciał mi spojrzeć w oczy. Ron nie odzywał się do mnie, ani nie próbował się ze mną więcej pogodzić, kiedy dowiedział się o moim związku z blondynem. Jedyną osobą, która przy mnie została była Ginny, która była moją druhną. Ona również miała niedługo wyjść za swoją szkolną miłość. Za Blaise’a Zabiniego. Zostali parą w walentynki, kiedy to Blaise w końcu odważył się wyznać Rudej swoje uczucia.
To młoda Weasley była dla mnie największym wsparciem w czasie organizacji wesela. To ona pomogła mi wybrać dekoracje, pomogła mi w wyborze sukni. Przejrzałam się w lustrze jeszcze raz. Koronkowe rękawy podkreślały moje szczupłe ramiona, a koronkowy gorset podkreślał moją figurę. Dół sukienki wykonany był z długiego, prostego materiału w odcieni kości słoniowej. Moje włosy spięte zostały w warkocza, który potem przechodził w drobnego koka. Trzeba było przyznać, że Ginny Weasley miała naprawdę dobry gust.
-Hermiono, już czas. - z zamyśleń wyrwał mnie głos zielonookiego, który stał w drzwiach. Spojrzałam na niego. Był ubrany w czerwony garnitur.
Po rozłące z Harrym zaprzyjaźniłam się bardziej z Haroldem. Teraz był dla mnie jak starszy brat. Zawsze umiał mnie rozbawić, poprawić mi humor. Byliśmy dla siebie na dobre i na złe. Nie bałam się, że kiedyś będzie coś więcej z naszej znajomości, bo serce Harolda było zajęte. Kochał całym sercem naszego wspólnego znajomego ze szkoły. Byłam dla niego wsparciem przy relacji z jego miłością, a on był wsparciem dla mnie, kiedy odszedł Harry.
Przytaknęłam i poszłam za chłopakiem do ogrodu. Cała uroczystość odbywała się w ogrodzie w Malfoy Manor. Na samym początku miałam problem z zaakceptowaniem tego pomysłu, ze względu na przeszłość związaną z tym miejscem, ale z czasem dałam się przekonać.
Szliśmy w ciszy aż do wielkich drzwi, które oddzielały mnie od mojej przyszłości. Kiedy usłyszałam pierwsze takty melodii serce podskoczyło mi do gardła. Wzięłam głęboki oddech, a Harold wziął mnie pod ramię. Drzwi otworzyły się i na trzęsących się nogach zaczęłam iść w kierunku ołtarza. Szłam po ścieżce wyłożonej z białego kamienia. Rozejrzałam się wkoło. Było tu wielu ludzi, których nie znałam, ale byli tu też moi przyjaciele. Dostrzegłam Pansy, która wycierała łzy wzruszenia. Byli moi przyjaciele z Gryffindoru i innych domów. Tylko dwa miejsca były wolne. Brakowało Rona i Harry’ego. Mimo kłótni zaprosiłam ich, ale jak widać nie przyjęli zaproszenia. Po mimo tego wszystko było idealne. Białe kwiaty, które zdobiły cały ogród dodawały uroku, białe dekoracje stołów i parkietu, który postawili na czas wesela i ołtarz zwieńczony białymi i różowymi kwiatami na końcu kamiennej ścieżki.
Pod samym ołtarzem stał on, ubrany w czarny jak smoła garniturze i śnieżnobiałej koszuli. Patrzył na mnie z wesołymi iskierkami w oczach. Chwilę później Harold oddał mnie Draconowi i usiadł koło swojego męża, Louisa, którego ówcześnie pocałował w skroń, co wywołało szeroki uśmiech na twarzy szatyna.
-Drodzy Państwo, zebraliśmy się tutaj…- mówił urzędnik, ale żadne z nas go nie słuchało. Byliśmy zbyt wpatrzeni w siebie. Każde z nas starało się odczytać myśli z oczu tego drugiego. Widząc miłość w oczach blondyna czułam motyle w brzuchu.
-Czy ty Draconie Malfoy, chcesz wziąć za żonę Hermione Jean Granger i być z nią, póki śmierć was nie rozłączy?
-Tak chce. - powiedział pan młody bez chwili zawahania cały czas patrząc mi głęboko w oczy.
-Czy ty Hermiono Jean Granger, chcesz wziąć za męża Dracona Malfoya i być z nim, póki śmierć was nie rozłączy?
-Tak, chce. - powiedziałam, a na twarzy chłopaka pojawił się szeroki uśmiech.
-Możesz pocałować pannę młodą.
Nagle wszystko przestało istnieć, gdy poczułam na ustach smak jego warg. Były chłodne, ale słodkie, chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie, chciałam więcej, żeby trwał dłużej... Ale, niestety... był to jedynie ułamek sekundy. Kiedy oddaliliśmy nasze wargi, ciągle jednak będąc zbyt blisko siebie, wyszeptałam mu do ucha: "kocham cię", on, jakby chciał odpowiedzieć to samo, jednak milczał. Na jego twarzy gościł jedynie szeroki uśmiech.
Rozległy się głośne brawa i wiwaty ze strony zgromadzonych.
-Jesteś piękną Panią Malfoy. - powiedział Draco opierając swoje czoło na moim.
-Tak to już jest u Malfoyów. Zawsze są idealni. - powiedziałam, a chłopak zaśmiał się i znów złączył nasze usta w pocałunku.
Komentarze
Prześlij komentarz