Posty

Wyświetlanie postów z 2018

Epilog

Wierzchem dłoni wygładzałam nieistniejące zgniecenia na sukni. Czekałam aż przyjdzie po mnie Harold, który miał mnie poprowadzić do miejsca, gdzie miałam stanąć na ślubnym kobiercu. Im dłużej czekałam, tym większy dopadał mnie stres. Niedługo po skończeniu szkoły Draco mi się oświadczył. Jego rodzina nie miała nic przeciwko temu, aby Malfoy poślubił czarownicę, której rodzice są mugolami. Matka byłego Ślizgona nawet była szczęśliwa, że jej jedyny syn znalazł sobie porządną kobietę, która potrafi zadbać o siebie i innych. Od pamiętnego Balu Bożonarodzeniowego wszystko w naszym życiu się zmieniło. Straciłam na dobre kontakt z Harrym oraz Ronem. Mimo że Harry rozstał się z Luną niedługo po balu, nie chciał mi spojrzeć w oczy. Ron nie odzywał się do mnie, ani nie próbował się ze mną więcej pogodzić, kiedy dowiedział się o moim związku z blondynem. Jedyną osobą, która przy mnie została była Ginny, która była moją druhną. Ona również miała niedługo wyjść za swoją szkolną miłość. Za Blaise...

Rozdział 15

Nim wszyscy się spostrzegli nastał dzień Balu. Do tego czasu wraz z Ginny i Pansy spędzałyśmy dużo czasu razem, na przygotowaniach swoich strojów na tą wielką uroczystość. Coraz częściej można było zobaczyć nas razem. Razem z Draconem także zbliżyliśmy się do siebie. Wszystkie dekoracje kupiliśmy w czasie drugiego wyjścia, więc kilka wyjść mogliśmy wykorzystać dla siebie. Wybieraliśmy te dni, kiedy mieliśmy powtórki do OWUTEMów. Za każdym razem rozmawialiśmy, poznawaliśmy się jeszcze bardziej. Rzadko jednak widywałam się z Harrym i Ronem. Od ostatnie incydentu przed Wielką Salą nie odzywamy się od siebie. W dniu dzisiejszym wszystkie lekcje były odwołane, żeby uczniowie mogli przygotować się na wieczór. Była piętnasta, kiedy wracałam z biblioteki. Mimo że niedługo były Święta, chciałam odrobić wszystkie zadane prace, aby w czas wolny naprawdę odpocząć. Będąc przed portretem Severusa podałam hasło i weszłam do środka. W salonie był Malfoy i Zabini, który tłumaczył coś blondynowi ...

Rozdział 14

Pogoda z dnia na dzień była coraz bardziej ponura. Ale cóż się dziwić. Jest połowa listopada. Obudziły mnie jedne z ostatnich w tym roku promieni słonecznych. Od razu po otwarciu oczu, na mojej twarzy zagościł uśmiech na wspomnienie wczorajszego wieczoru. Był to jeden z nielicznych momentów, kiedy to ja z Draconem zachowywaliśmy się jak para dobrych przyjaciół. Spojrzałam na zegar stojący w kącie pokoju. Wskazywał szóstą. Postanowiłam wstać mimo iż nie idę dziś na lekcje, bo razem z Draconem mieliśmy iść kupić dekoracje na tegoroczny bal bożonarodzeniowy. A miałam iść jeszcze do Profesor McGonagall. Wolę to zrobić przed lekcjami, w razie gdyby jednak nie wyraziła zgody. Podeszłam do szafy, wzięłam wygodne, ale ciepłe ubrania i ruszyłam w kierunku łazienki. Ogarnęłam się szybko i wyszłam z pomieszczenia przy okazji uderzając w coś drzwiami. A raczej w kogoś. -Strasznie Cię przepraszam, nie wiedziałam, że będziesz pod drzwiami. -Spokojnie. Może nie umrę od kilku siniaków. - powi...