Rozdział 1

Przybyłam na peron dość wcześnie, dlatego nie było jeszcze moich przyjaciół. Jak zwykle przybędą pewnie w ostatniej chwili. Poszłam do pociągu i po chwili znalazłam wolny przedział. Położyłam kufer na półkę i usiadłam przy oknie. Patrzyłam na dzieci, które szykowały się do swojej pierwszej podróży. W jednym momencie przyszły mi do głowy piękne wspomnienia z moimi przyjaciółmi w roli głównej. Kiedy na pierwszym roku pokonaliśmy Trolla, na drugim Harry ocalił Ginny przed Tomem, na trzecim razem z Harrym pomogliśmy Syriuszowi, kiedy na czwartym...

Moje myśli zostały przerwane przez krzyk. Kiedy się odwróciłam zobaczyłam stojącą w drzwiach dziewczynę o intensywnie rudych włosach.

-Miona! - krzyknęła.

-Ginny! - krzyknęłam szczęśliwa.

- Jak dawno się nie widziałyśmy! Strasznie tęskniłam. Mam Ci tyle do opowiedzenia. - mówiła podekscytowana dziewczyna.

-Też tęskniłam Gin. Będziesz mi opowiadać, ale wieczorem. I tak dzisiaj piątek, a ja mam całe dormitorium dla siebie.

Ginny tylko spojrzała na mnie i pisnęła z radości. Podczas gdy dziewczyna opowiadała mi o swoich wakacjach, gdzie ostatni tydzień spędziła u brata w Rumuni zrobiło mi się przykro. Ja całe wakacje czytałam, siedziałam w swoim pokoju odizolowana od świata. Jedynymi moimi wyjściami były wizyty w Norze raz w tygodniu. Moi rodzice wyprowadzili się zaraz po tym jak usunęłam im pamięć, aby byli bezpieczni podczas wojny z Voldemortem. Postanowiłam jednak nie myśleć o tym teraz. Widać Ginny już nie przeżywa śmierci swojego brata. Na początku nie mogła sobie z tym poradzić. wyglądała jak wrak człowieka. Co noc słychać było szloch, wydobywający się z jej pokoju. Nie wychodziła stamtąd przez całe wakacje. Nawet posiłki wszyscy przynosili jej do pokoju. Nie wpuszczała do pokoju nikogo oprócz jej chłopaka, a zarazem mojego przyjaciela Harry’ego. Nawet mnie. Harry tłumaczył mi to, mówiąc, że ona nie chce, abym widziała ją w tym stanie. Rozumiałam ją.

-Gin, gdzie tak właściwie są chłopaki?-zapytałam zdziwiona

- Ee, no ten... - jąkała się - unikają mnie.

-Czemu?

-Bozerwałamzharrym.

-Co? Powtórz jeszcze raz i wolniej.- powiedziałam spokojnie.

-Bo zerwałam z Harrym. - powiedziała już w miarę zrozumiale.

-Ale dlaczego?- spytałam zdziwiona. Zawsze im się układało, Gin nigdy nie narzekała na związek z Harrym, więc czemu zerwali? Zawsze mówiła o Nim jak najlepiej, kochała się w Nim od niepamiętnych czasów, Dlaczego nagle tak po prostu Go zostawiła? Może to przez Rona?! On mimo że przyjaźnił się z Harry’m nie zgadzał się na ten związek. Nie. To nie możliwe. Ginny nigdy nie słuchała swojego brata. I nie sądzę, aby to się szybko zmieniło.

-No bo On - wzięła głęboki oddech -nie czułam przy nim tego "czegoś" co kiedyś. Nie spędzał ze mną tyle czasu co kiedyś, jak chciałam z nim porozmawiać był chłodny. Oddaliliśmy się od siebie, można powiedzieć. On… .

Po tych słowach rozpłakała się. Usiadłam obok i przytuliłam ją. Wtuliła się we mnie niczym dziecko.

-Cii kochanie, już dobrze.

Minęło dobre kilka minut zanim się uspokoiła. Posiedziałyśmy chwilę w ciszy, a po chwili zasnęła na siedzeniu. Westchnęłam tylko i usiadłam znów na swoim miejscu i zaczęłam czytać. Nie mogłam się jednak skupić, ponieważ cały czas zastanawiałam się nad powodami, które doprowadziły do ich zerwania.
Nasz spokój nie trwał długo, bo drzwi do przedziału się otworzyły. Stanął w nich wysoki, przystojny blondyn, o stalowo niebieskich oczach.

- Przepraszam, szukasz czegoś? - spytałam uprzejmie. Jest nowy? Nie widziałam Go tu jeszcze. Chyba.

- Daruj sobie uprzejmości Granger. - powiedział.

-Ee... Przepraszam? - zapytałam całkowicie zbita z tropu. Skąd znał moje nazwisko? A no tak. Nie przechwalając się, ale kto by teraz go nie znał. Ale czemu jest dla mnie taki chłodny?

- Nie mów, że mnie nie poznajesz. - powiedział z chytrym uśmieszkiem i wszedł do przedziału zamykając za sobą drzwi. Przyjrzałam mu się. Miał na sobie czarny garnitur i czarną koszulę. Jasne blond włosy były w artystycznym nieładzie.

- Ee... A powinnam? - zapytałam speszona kiedy usiadł obok mnie.

- No nie wiem. Jak wolisz... Szlamciu.

To zdanie momentalnie sprowadziło mnie na Ziemię. To przecież Malfoy! Jak mogłam Go nie poznać? Dobra, wyprzystojniał, i to bardzo.-pomyślałam. - Hermiono! Nie myśl tak! To twój WRÓG! Ale jaki przystojny wróg. Nie! STOP!

- Czego ode mnie chcesz, Malfoy? - zapytałam zdenerwowana.

- A tak, przechodziłem po pociągu. Pomyślałem, że wpadnę. - powiedział z kpiącym uśmieszkiem i zaczął się do mnie zbliżać. Nie wiedziałam co się dzieje, byłam zszokowana, aby cokolwiek zrobić. Poczułam jak oblewam się szkarłatnym rumieńcem. Gdy był coraz bliżej moich ust drzwi do przedziału się otworzyły  się ponownie i wszedł przez nie Blaise Zabini.

- Oj smoku, smoku. Pięciu minut nie wytrzymasz bez flirtowania z jakąkolwiek dziewczyną? - zapytał Blaise i zaczął się śmiać. "Gorzej być nie mogło" pomyślałam.

- Ja i flirty z Granger? Powaliło?

Nie wiem czemu, ale zabolało. Niby nie chciałam, aby ze mną flirtował bo to MALFOY, ale jednak.

-Jasne, jasne - śmiał się dalej Zabini - chodź, bo zaraz będziemy.

- Już idę. - wstał i razem z Zabinim wyszli zostawiając mnie samą. No, nie całkiem, bo obok na siedzeniu dalej spała Ginny. Nawet się nie obudziła. Spojrzałam za okno. Faktycznie zaraz mieliśmy być w Hogwarcie. Podróż minęła mi bardzo szybko, nawet nie wiem kiedy.  Postanowiłam obudzić swoją przyjaciółkę.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prolog

Rozdział 12

Rozdział 15