Rozdział 2

Wielka Sala nic się nie zmieniła, mimo że została odbudowana po II wojnie o Hogwart. Wszystko było takie same. Ściany były z cegieł, a przy ozdabiały je gobeliny wszystkich domów. Stoły, w połowie już zajęte, były z ciemnego drewna ustawione w 4 rzędach. Tak jak wtedy - pomyślałam. Nawet miejsce, gdzie jadali nauczyciele nie zmieniło się nic, a nic. Przed nim stała mównica z sową, a pod nią Herb Hogwartu. Zamiast sufitu było piękne, rozgwieżdżone niebo. Nieco niżej lewitowały zaczarowane świece.

-Chodź usiąść. - powiedziała Ginny

Usiadłyśmy zaraz obok Harry’ego i Rona.

-Hej chłopaki. - powiedziałam ze szczerym uśmiechem.
Oni spojrzeli tylko na nas, wstali bez słowa i odeszli na drugi koniec stołu.
-Jest aż tak źle między wami? - spytałam.
-Jak widać. - odpowiedziała smutno.
-Ale czemu Ron jest zły? Nic mu nie zrobiłam.
-No, nie do końca. - powiedziała zmieszana Ginny.
-Jak to nie do końca? Ginny, o co chodzi?
- No bo… - nie dokończyła, ponieważ przerwał jej głos, którego nigdy by się nie spodziewała.
- Bo Rudzielec zmądrzał i uznał, że nie warto rozmawiać z kimś pokroju Granger. - Wciął się Malfoy.
Spojrzałam na niego zdezorientowana, a On tylko puścił mi oczko i poszedł do swojego stołu.
-Czy ty widziałaś co się przed chwilą stało? - spytała zdezorientowana Gin, która patrzyła na miejsce gdzie jeszcze przed chwilą stał chłopak.
-To Malfoy. On nigdy nie daruje sobie okazji, aby mi nie dopiec. - odpowiedziałam zdenerwowana.
Młoda Weasley miała już coś odpowiedzieć, ale przerwał jej głos Profesor McGonagall.
- Proszę o ciszę! - krzyknęła. Wszyscy przerwali rozmowy i zwrócili się ku nowej dyrektorce. - Chciałabym was serdecznie powitać w nowym roku szkolnym w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie.
Cała Sala zaczęła bić brawo.
- Zapraszamy teraz pierwszoroczniaków do mnie na ceremonię przydziału.
Wtedy drzwi do wielkiej sali się otworzyły i wszedł przez nie Hagrid z gromadą dzieci za sobą.
- Kiedy was wyczytam, usiądźcie na stołku. - powiedziała nowa zastępczyni dyrektora, Sybilla Trelawney - Ja wam założę na głowę Tiarę Przydziału, a ona powie, do którego stołu macie się udać. Zaczynajmy!
-Katie Mula!
Do stołka podeszła dość niska dziewczynka o brązowych włosach i jasnej karnacji.
- Hufflepuff! - krzyknęła Tiara.
Po Wielkiej Sali rozeszły się wielkie oklaski, głównie ze strony Puchonów.
-John Lenon!
Do stołka podszedł wysoki blondyn.
-Mhm… Ciekawe. Wielka inteligencja, ale i spryt! Bez wątpienia… Ravenclaw!
Chłopiec uśmiechnięty od ucha do ucha pobiegł do swojego nowego domu.
Czułam na sobie czyjeś spojrzenie. Rozejrzałam się. Myślałam, że mi się wydaję, ale myliłam się. Gdy spojrzałam w stronę, gdzie odeszli Harry z Ronem zobaczyłam czerwoną od złości twarz rudowłosego.
Speszona odwróciłam wzrok. Czemu on się tak na mnie patrzył? Przecież nie jesteśmy już razem. Zostaliśmy przyjaciółmi. Zgodził się na taką opcję. Może jednak kłamał? Nie wiem. Ale dlaczego jest taki zdenerwowany? Może jest wściekły, że do Nich podeszłyśmy. Albo że gadam z Gin, po tym jak Ona zerwała z Harrym? A może…
-Miona! - Z zamyślenia wyrwał mnie głos przyjaciółki.
-Co? - spytałam mało inteligentnie.
-Zakończyła się Ceremonia Przydziału. Jedzenie już jest. Jedz.
-Tak, tak. Ee, no już.
-Hermiono, czy coś się stało? - zapytała zaniepokojona.
-Nie, dlaczego pytasz? - odparłam nakładając sałatki na talerz.
-Jesteś jakaś zamyślona.
-Nie, wszystko jest okey. - posłałam jej pokrzepiający uśmiech.
Ona spojrzała na mnie podejrzliwie, ale wzruszyła tylko ramionami i zajęła się jedzeniem.
Rozmawiałyśmy na wszystkie tematy. O szkole, o wakacjach i o chłopcach.
Kiedy skończyłyśmy,  wyszłyśmy z Wielkiej Sali dalej rozmawiając. Nie wiedziałyśmy jednak, że jesteśmy przez kogoś odprowadzane wzrokiem.
Po 5 minutach byliśmy na 4 piętrze i zatrzymałyśmy się przed obrazem Severusa Snape’a.
- Waniliowe kurze łapki. - powiedziałam
Były dyrektor zaczął mamrotać pod nosem, jaki to marny jest jego los jako obraz, ale otworzył przejście do dormitorium. Kiedy weszłyśmy ukazał nam się duży salon. Może nie tak wielki jak pokój wspólny Gryffindoru, ale jak na jedną, zamieszkującą tu osobę, to dość duży. Centralnie przed wejściem znajdowała się ciemno zielona kanapa z fioletowymi poduszkami, z fotelami do kompletu. Bardzo zdziwił mnie ten fakt, że w pokoju Gryfona były meble w odcieniach zielonego. Przed kanapą była etażerka zbudowana z ciemnego, dębowego drewna. Naprzeciwko kanapy i foteli znajdował się wbudowany w ścianę kominek zbudowany z białej cegły. Po prawej stronie od drzwi znajdowała się dość duża półka na książki. Na lewo od drzwi znajdowały się 3 pary drzwi. Pierwsze prowadziły do mojej sypialni, drugie do łazienki, a trzecie zapewne do garderoby.
-No trzeba przyznać - zaczęła Gin - McGonagall się postarała.
-I to bardzo. Tu jest ślicznie! - powiedziałam podekscytowana. Nagle obraz się odsunął i weszła przez nie postać.
-Malfoy?! - krzyknęłam zdezorientowana razem z rudowłosą.
-No hej Granger. Hej Wiewiórko. - powiedział Malfoy ze swoim szyderczym uśmiechem. Potem poszedł do mojej garderoby.
-Ej, gdzie ty idziesz?! - spytałam zdenerwowana.
-Do mojego pokoju. Zabronisz?
-Twojego?! - krzyknęłyśmy razem z Gin.
-Tak. MOJEGO. - powiedział i wszedł do pokoju trzaskając drzwiami.  patrzyły jeszcze chwilę w miejsce, gdzie stał przed chwilą dziedzic rodziny Malfoyów. Wtedy zrozumiałam czemu meble są w mieszanych kolorach, a nie tylko w kolorach domu Godryka.
-Chodź do mojego pokoju - powiedziałam głosem wypranym z jakichkolwiek emocji.
Ginny poszła zaraz za mną. Mój pokój był bardzo przestronny. Był w odcieniach barw Gryffindoru. Po prawej stronie stało wielkie łoże z lwem na niektórych poduszkach. Po obu stronach łóżka stały wykonane z ciemnego drewna etażerki, na których znajdowały się świece. Po lewej od drzwi stała zrobiona z ciemnego drewna, wielka szafa. Trochę dalej za szafą stało pięknie zdobione biurko, również z ciemnego drewna. Na przeciwko stał malutki stoliczek z dwoma fotelami w odcieniach bordu. Kiedy weszła zamknęłam za nią drzwi.

-Dobra, opowiadaj! - zaczęłam kiedy Ruda usiadła na łóżku - Jak? Dlaczego?

-Ech. Zaczęło się od razu po wojnie…

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prolog

Rozdział 12

Rozdział 15